poniedziałek, 23 maja 2016

Mamo, nie odmawiaj pomocy!

Są takie sytuacje, które po prostu zmuszają mnie do pisania. 

Dziś mam apel do matek: Kobiety, dajcie sobie pomóc!

Niedziela, godzina 17. Za mną wyczerpujący weekend, nie marzę o niczym innym, jak tylko o odpoczynku, chwili dla siebie, zamknięciu oczu i uspokojeniu myśli. Tymczasem jadę pociągiem i pisze na smartfonie, bo właśnie na swojej drodze spotkałam Matkę-Siłaczkę. I mam ochotę krzyczeć!





Napotkana przeze mnie kobieta, to cudowna matka. Chciało jej się telepać z dzieckiem pociągiem. A może musiała. Spotykam ją w następującej sytuacji. Schody, wielkie, szerokie, dużo schodów. Jedną ręką prowadzi małą dziewczynkę, na oko ze 2 latka. W drugiej ręce, a właściwie na drugiej połowie ciała (biodrze, ramieniu, nodze) taszczy wózek. Sytuacja wątpliwie bezpieczna. Wystarczy lekkie zachwianie, jeden biegnący szybko obok, spieszący się na pociąg podróżny, chwila nieuwagi. Dziecko ledwo idzie, matka pokracznie porusza się krok za krokiem. Plecak ma na plecach, torebka dynda zawieszona przez ramię. Nie jest jej łatwo. Ludzi wokół sporo. Nie zastanawiając się ani chwili podchodzę - proszę dać mi wózek, ja go wniosę - mówię. Co słyszę w odpowiedzi? - Nie, nie trzeba, on jest lekki... Postanawiam mimo tego wziąć wehikuł. Złapałam w dwie ręce i niosę. Na moje wyczucie waży jakieś 10 kilo. AŻ 10 kilo! Byłam niegrzeczna, bo chwyciłam za wózek, mimo sprzeciwu. Sama nie lubię, gdy ktoś tak robi, szczególnie, gdy powolutku wysuwam się z maluchem na 4 kółkach z pociągu. Ja natomiast wiem, kiedy prosić o pomoc i robię to dość często. Najlepiej umiem ocenić, kiedy ta pomoc jest mi potrzebna. Nie boję się zaczepić gościa, albo i dwóch, żeby znieśli, czy wnieśli wózek po schodach. Nauczyłam się tego dla bezpieczeństwa swojego, a przede wszystkim mojego dziecka.

Kiedyś usłyszałam coś takiego: 
- Wiesz, nie jeżdżę tam zbyt często, na stacji nie ma windy. 
- Zawsze mozesz kogoś poprosić, pomoże Ci znieść wózek odpowiedziałam wtedy. 
- Jakoś tak niezręcznie mi prosić...

Do cholery jasnej! Mamuśki, ja wiem, że architektura w naszych miastach i wioskach nie sprzyja wózkom, ale to nie powód, by stwarzać sobie samej ograniczenia. Czas nauczyć się prosić o pomoc. Nie starajmy się zawsze być idealne we wszystkim, bo kiedyś potkniemy się, polecimy w dół i do kogo będzie pretensja? A co takiemu młodemu facetowi się stanie, jak 10 kilo wniesie po schodach? Zaręczam, że będzie dumny z siebie, bo wyświadczył przysługę kobiecie, młodej mamie, która uśmiechnęła się na koniec i życzyła mu miłego dnia! :) 

Sprawa się tyczy także ciężarnych, szczególnie tych z dużym brzuchem podróżujących komunikacją miejską. Przecież wiecie, że trudniej jest utrzymać równowagę, a chodzi o bezpieczeństwo. Korzystajcie z miejsc, upominajcie się o nie!

Poruszyłam temat tylko w jednej małej kwestii.  Ale my mamuśki mamy to do siebie, że wszystko robimy najlepiej, w każdej dziedzinie życia. Czasem kosztem siebie. Nie prosimy o pomoc, nie bierzemy tej, którą otrzymujemy. Chcemy być idealne we wszystkim, nie licząc kosztów. Jako matka z dwuletnim stażem mówię Wam NIE OPŁACA się :) 

Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich Panów i Panie, obcych ludzi, którzy kiedykolwiek pomogli mi bezinteresownie. Tego jednego Pana, który odmówił, bo miał uraz kręgosłupa po wypadku też pozdrawiam! :) 


Będzie mi niezmiernie miło jeśli zalakujesz fanpejdża na FB, udostępnisz post lub skomentujesz. Wtedy wiem, że jesteś, czytasz i dajesz mi sygnał do działania :).

3 komentarze :

  1. Też kiedyś spotkałam pana, który mi odmówił, bo był na coś chory. Było mu bardzo przykro, ale uspokajałam go pół drogi. Lubię prosić o pomoc. Ludzie są wtedy tacy uśmiechnięci. I ja też. I wszyscy są zadowoleni. A wcale nie jeżdżę już z wózkiem, bo moje dzieci mają 13 i 11 lat. A i tak zawsze ktoś wkłada mi walizkę na górną półkę i jeśli potrzebuję, to po prostu proszę. I jestem wdzięczna wszystkim, którzy pomagają! [Maja]

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci robia to co my robimy - dokladnie tak!

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo mi to zajęło, ale z czasem nauczyłam się prosić. Zawsze chciałam być taka samodzielna, ale tak jak piszesz, nie do końca warto, w nieistotnych sprawach trzeba umieć odpuścić. :)

    OdpowiedzUsuń