czwartek, 17 marca 2016

Dzieciobójstwo i przemoc wobec zwierząt (kotów!). Ulubiona książeczka mojego synka!

Wierszyki 2-latka, tom I, wyliczanki, rymowanki, wierszyki do pokazywania, wyd. Muza.





Synek dostał pod choinkę książeczkę. Od cioci, to znaczy od Mikołaja :P. Zapałał do niej miłością wielką od samego początku. To pierwsza książeczka, którą mogłam mu przeczytać i dokończyć zdanie, ba! zdań kilka na raz! Też mi się spodobała. 




Znane mi wierszyki z dzieciństwa, pokazywanki, wyliczanki. Do tego wszystkiego przyjemna grafika, ładne wydanie. Słowem - cudo. ALE…


Nie wiem, czy znacie Sroczkę. Tak, tak, tę Sroczkę, co to kaszkę warzyła. Więc ta ptaszyna nawarzyła… Czytając wyliczankę do końca, dowiadujemy się, że owa Sroka zamordowała swoje dziecię poprzez urwanie mu głowy! Na dodatek zbiegła z miejsca zdarzenia!  „Frrrrruuu … odleciała”.


No rzesz… Jakby do tego wszystkiego pech chciał, wierszyk o sroczce stał się hitem i codziennie, czasem po kilka razy musieliśmy do niego wracać. Dobrze, bo można policzyć paluszki, popukać we wnętrze dłoni w trakcie warzenia kaszki (nie znacie, spytajcie swojej mamy o co chodzi J ). Tylko to urwanie łba… Zamieniłam na „a piątego ucałowała”. Przyjdzie taki dzień, że Synek nauczy się czytać, albo wcześniej usłyszy gdzieś pierwotną wersję i co? Co ja mam mu powiedzieć? Że matki sroki to dzieciobójczynie?




Drugi ulubiony wierszyk jest o kotku. Pewnie znacie: „ W pokoiku na stoliku stało mleczko i jajeczko. Przyszedł kotek, wypił mleczko, a ogonkiem stłukł jajeczko.” Normalne, każdemu się zdarza. Kto kazał matce jajka kłaść na stole. I jeszcze kota wpuszczać, żeby po nim chodził, sama sobie winna. Czytamy dalej: „Przyszła pani, kotka zbiła, a skorupki wyrzuciła.” No rzesz… przemoc znowu, tym razem wobec zwierząt! Opanowaniem wykazał się tata: „Przyszedł tata, kotka schował” Gdzie? Za co, po co? Kota więzić?! … „a mamusię pocałował”. Chociaż tyle. Tylko ten buziak mi śmierdzi poparciem bicia zwierząt.


 Tak, tak, mamy dywan z kotem :) Fioletowy!



Oczywiście wyolbrzymiam, oczywiście, że się czepiam. Tylko tak na zdrowy rozum, po co takie teksty w wierszykach dla dzieci? Są to czytanki z czasów zamierzchłych, ja rozumiem. Może czas wymyślić nowe? Ja wiem, że my wszyscy się na tym wychowaliśmy i większość z nas nie jest psychopatami. Ale powiedzcie mi, co mam oznajmić Synkowi za parę miesięcy, jak mnie spyta – Mamusiu, dlaczego? Powiedzcie mi, że się czepiam. Uświadomcie, że to takie poczucie humoru autora, a może coś innego miał na myśli? Powiedzcie mi - schowaj książeczkę, zanim nauczy się czytać. A może przeciwnie – zostaw, niech się dowie, przecież w życiu różnie bywa.




Mój Maluch ma niecałe 2 latka i nie potrzebna mu taka wiedza.

Kocham zwierzęta, nikomu w moim domu z głowy włos (futro, pióro) nie spadnie! :)

Książeczka poza tymi dwoma momentami jest naprawdę udana i bardzo mnie kusi, żeby zerknąć co kryje w sobie drugi tom.



Post jest moją subiektywną opinią, nie jest sponsorowany.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zalakujesz fanpejdża na FB, udostępnisz post lub skomentujesz. 
Wtedy wiem, że jesteś, czytasz i dajesz mi sygnał do działania :).


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz