wtorek, 12 stycznia 2016

Regulamin Prac Codziennych w Kurniku

Tak sobie pomyślałam, że jeśli praca w domu, to też praca, to czemu by nie wprowadzić trochę biurokracji? J Takiej mniej formalnej, z przymrużeniem oka, ale jednak pomocnej na co dzień.

Opowiem Wam, jak to zrobiła pewna kura.





Miejscem pracy Kury jest kurnik. W szczególności kuchnia i pomieszczenia pralnicze, tudzież gospodarcze. Kura, jak tak siedzi na swojej grzędzie w kurniku, to poza wysiadywaniem kurczaków się na tej grzędzie w zasadzie nie nasiedzi. Ciągle kuchnia, jak nie kuchnia, to pralka, jak nie pralka, to odkurzacz. Tu sobie poukłada, tam powyciera, gdzie indziej wygładzi, czy też pozamiata. No i gotuje, a przy tym wióry lecą, że ho ho!

Kogut, jak przychodzi z pracy, to tu coś Kurze przestawi, tam gdzieś kapnie, tu poleje, okruch albo śmieć inny zostawi w miejscu przez Kurę nieakceptowalnym. Nie specjalnie, lecz zwyczajnie, po koguciemu. Nie powie mu Kura, żeby traktował w sposób przez Kurę pożądany miejsca jej codziennych zmagań. Nie opisze werbalnie sposobu pożądanego. Łatwiej na szybko strzelić focha. Ale to sprawy nie załatwia, tak na dłuższą metę. I się zbiera w sobie foch za fochem, a przy najbliższej okazji spięcia, napięcia, czy innych PMSów te fochy eksplodują i awantura gotowa. Zwykle głośne gdakanie i zrzędzenie odbywa się przy blacie kuchennym, a zapalnikiem bywają okruchy przy desce do krojenia lub ciecze różnej maści od barwiąco-pryskających, przez kleisto-maziste, aż po zwyczajnie moczące-wszystko-wokół. Albo naczynie, nie wstawione tam, gdzie wstawione być powinno. Zdarza się takie gdakanie często, w większości kurników. A kurczaki na to patrzą, słuchają i chłoną niestety.  

Trzeba wiedzieć, że kogut, każdy jeden kogut nie czyta kurze między wierszami. On nie skuma, jak się mu nie powie. Koguty tak mają.




Postanowiła Kura stworzyć

Regulamin Prac Codziennych w Kurniku

Wypisała w punktach co jej leży, co jej nie leży. Natręctwa swoje określiła.

Domownikom, czyli Kogutowi i małoletnim nielotom dała do zapoznania się.

Na lodówkę przyczepiła, o gapienie się regularne uprosiła.

I tak oto nastał pokój w kurniku.


Niestety nie zostałam upoważniona do publikacji treści regulaminu, gdyż jest on dokumentem intymnej sfery kurnika.

A Wy macie swoje zasady w kuchni, w domu? Pisane, czy nie pisane? :)



Jeśli też masz tak czasem, jak Kura (albo jak Kogut), będzie mi niezmiernie miło jeśli zalakujesz fanpejdża na FB, udostępnisz post lub skomentujesz. Wtedy wiem, że jesteś, czytasz i dajesz mi sygnał do działania :).

Rysunki: www.kura-kura.pl


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz