poniedziałek, 28 grudnia 2015

Trattoria da Antonio – miejsce przyjazne dzieciom i… rodzicom !

Muszę napisać o mojej sobocie przed Świętami. Po prostu muszę, bo to była kolacja inna niż wszystkie! Będę zachwalać, jestem bowiem oczarowana restauracją Trattoria da Antonio (Warszawa, ul. Żurawia 18).






Pojechaliśmy rodzinnie, we trójkę. Z przyjaciółmi umówiliśmy się na 18stą. Byliśmy dziesięć po (zaparkować w weekend przed Świętami w centrum Warszawy, to wyzwanie). Nasi cudowni współtowarzysze wieczoru już czekali. Mój półtoraroczny Wu oszalał widząc taaaką przestrzeń, chyba czuł z daleka, tak jak ja, że mu się tam spodoba. 




Otóż w samym sercu restauracji, pomiędzy dwiema, jak to się fachowo określa, salami konsumpcyjnymi, był pokój zabaw dla dzieci, właściwie SALA. Dobrze wyposażona.




A w tej sali Pani, specjalna Miła Pani opiekunka! Więc, jak tylko zrzuciliśmy z siebie kurtki, jak tylko Wu stanął na nóżkach, pobiegł czym prędzej do dzieci, zabawek, Miłej Pani, co przybija piątki i… Matka mogła normalnie pogadać. Matka poczuła się swobodnie. Matka mogła zamienić zdanie, ba! Kilka zdań ze znajomymi bez przerywania ich słowami „Kochanie poczekaj!„ , „Daj Ci wytrę buzię”, „Proszę, piciu”, „Już, już, mama idzie”. Mimo, że wspomniany cudowny pokój miał wyjścia na dwie strony, to Miła Pani czuwała i miała oko na mniejsze maluchy. Oczywiście, co jakiś czas zaglądaliśmy, czy jeszcze Wu tam jest J, ale potem sam przybiegał co chwilę, żeby zobaczyć co nowego na stole.

Na stole było dobrze. Wyśmienicie. Toteż Matka doznała znowu poczucia stanu błogiego. Zjadła przystawki:

FOCACCIA ALL'OLIO DI PESTO LIGURE 
cienkie, chrupiące ciasto podawane z oliwkami, zielonym 
i czerwonym Pesto

I jakieś drugie, ale nie zamawiała, więc nie wie dokładnie, ale chyba to był talerz przekąsek szefa kuchni, a na nim pyszności.

Potem Matka zaszalała i z wielką przyjemnością wchłonęła:

CARTOCCIO DI PESCE 
owoce morza, dorsz i sola zapiekane w piecu w aromatycznym
sosie ze świeżymi pomidorami, pieczarkami i oliwkami

z

PATATE ARROMATIZZATE
opiekane ziemniaki z ziołami

Dzielić się musiała z potomkiem, który tego dnia ryby odmówił i zadowolił się karoflami.
Ziemniaczków ubyła więc znaczna ilość. Ale nie ma tego złego, bo Matce pozostało miejsce w brzuchu na deser. I to było niebo dopiero:

MERINGA ITALIANA
beza lodowa z gorącymi wiśniami

Ekstaza doznań smakowych. Nie za słodkie, trochę chrupiące, trochę kremowe i te wiśnie, w których resztce zakochał się bez pamięci Wu. Talerz zabrał i nie chciał oddać. Myśleliśmy, że dziurę widelczykiem wyskrobie, tak mu smakowało.

Nie wiem, czy to atmosfera Świąt, czy miłe towarzystwo, czy pyszne jedzenie, czy obecność Miłej Pani, a może wszystko razem? W każdym razie coś sprawiło, że poczułam się swobodniej niż zwykle. Chyba po prostu, mój mały Wu staje się coraz bardziej samodzielny, a ja tego  do tej pory nie zauważałam! 



Często bywamy w restauracjach, często jest kącik dla dzieci, czasem salka. Zwykle takimi urokami dysponują jednak kawiarnie. Natomiast tu - restauracja na całego, do tego włoskie pyszności, czyli to, co tygryski uwielbiają i dodatkowo wielka sala dla dzieci!

Miejsce polecam na spotkania w większym gronie oraz na rodzinne obiady, kolacje. Jest bardzo klimatycznie. Miła obsługa. Duża, wygodna przestrzeń. Znajomi jedli pizze, chyba smakowała, nawet kawałek degustowałam. Cienkie ciasto, dobrze wypieczone, sporo dodatków. Słowem - palce lizać.

Menu dziecięce prezentuje się dość typowo:



Wybór dań "dla dorosłych" jest natomiast na tyle różnorodny, że z pewnością coś wybierzecie dla swojej pociechy. No i mają antilopy! Dla niewtajemniczonych - krzesełka dla maluchów z Ikei.

Już teraz wiem, że będziemy polować na kolejne takie miejsca! Szczęśliwa, najedzona Matka, szczęśliwy, wybawiony, najedzony Maluch. Tata szczęśliwy, bo wszyscy szczęśliwi :) Nic więcej dodać.

Post jest moją subiektywną opinią, nie jest sponsorowany.

Z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęć, ale wiem, że jeszcze tam wrócimy, wtedy zaktualizuję wpis.
Wszystkie powyższe zdjęcia pochodzą ze strony internetowej reastauracji, 


1 komentarz :

  1. No i oby takich udanych wypadów było jak najwicej! :)
    Ja osobiście nie była w Trattorii ale słyszałam że mają smaczne jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń