środa, 27 maja 2015

Kocia Mama

MamamaKota.pl


Kilka dni temu w naszym domu pojawiło się dwoje nowych mieszkańców. Figa z Makiem to kocięta naszej dwuletniej kotki. Puchate sierściuchy, pomimo mojej alergii na nie, to od zawsze moja wielka miłość. Dlatego pozwoliliśmy sobie na chwilowe powiększenie rodziny. Czyż nie ma nic bardziej uroczego, niż małe dzieci i małe kotki? Nie ma! Kiedyś już dane mi było obserwowanie kociej mamy z jej dziećmi. Było to 12 lat temu i do tej pory pamiętam ten czas. Te zabawy, ta radość, puchate kulki skaczące (dosłownie!) po ścianach. Chciałam znowu. Chciałam dać Synkowi tę radochę, choć nie wiem, czy cokolwiek zapamięta. Jeśli nie, zobaczy kiedyś na zdjęciach.


Więc mamy w domu dwie mamy i to dwie karmiące mamy! :-) Ileż podobieństw dostrzegam… Obserwuję moją kotkę z wielką ciekawością i podziwem. Jaka jest opiekuńcza, jaka odpowiedzialna. Jak wie co robić i kiedy, mimo że nie czytała poradników! Nikt jej tego nie uczył, nie opowiadał, nie doradzał. Wszystko jest naturalne. Obie strony - maluchy i kocica – wydają się być zadowolone. Kotki najedzone, czyste. Prawie ich nie słychać. Śpią dużo, brzuszki im rosną, lada dzień otworzą oczy i zaczną intensywniej poznawać świat. Ciąża i poród przebiegły książkowo, bez najmniejszych problemów. Kotka stała się bardzo uczuciowa, chętna do przytulania. Kiedy trzeba, ma czas dla siebie i wychodzi poza dom. Ale wraca szybko. Zawsze w to samo miejsce. Biegnie tam w pośpiechu, choć nie musi. Dzieci nie płaczą, grzecznie śpią. Ona chce być przy nich, pilnować, przytulać. Tak ma zakodowane. Pomrukuje, wtula łepek w te przerośnięte chomiki. Ma dla kogo żyć! Widzę w niej siebie sprzed roku. Tak właśnie było :-). Tylko ja i mój Synek. Przez kilka tygodni nierozłączni. Potem z każdym dniem więcej przestrzeni pomiędzy nami, inni ludzie, inne sprawy.

Choć mój mały W. jest już coraz bardziej samodzielny, ja czuję, że chcę być nim ciągle blisko, dawać mu z siebie ile mogę, czerpać z jego małych radości, patrzeć jak się zmienia, uczy nowych rzeczy. Ten okres nie wróci. Tak jak kociaki, dorośnie i pójdzie swoją drogą.


Chcę to wszystko zapamiętać. Dlatego robię tysiące zdjęć. Chcę zatrzymać te chwile!






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz